JUŻ NIGDY WIĘCEJ SIĘ NIE ZOBACZYMY?

To zdanie mnie zabiło. Tak bardzo mnie zabiło,że do tej pory nie potrafię wykrztusić z siebie marnego słowa, aby na to konkretnie odpowiedzi...

To zdanie mnie zabiło. Tak bardzo mnie zabiło,że do tej pory nie potrafię wykrztusić z siebie marnego słowa, aby na to konkretnie odpowiedzieć. Zapomnieć o panujących w tym momencie emocjach. Nienawidzę mieć mieszanych uczuć i ogromnego bajzlu w głowie. Kochasz kogoś, jesteś niby o tym przekonany, ale kurwa w momencie załamania, prawdziwego zwątpienia, coś blokuję Cię tak mocno, że nie ważne jak mocno byś chciał, nie odezwiesz się. Nie pokażesz swoich prawdziwych emocji, uczuć, mimo, że strzela cię chuj od środka i masz ochotę rzucić się w otchłań z tą osobą i nie dopuszczać do siebie tej świadomości, że już nigdy nie dotkniesz jego/jej dłoni, nie poczujesz ciepła ciała obejmującego Cię tak mocno ile sił, nigdy więcej nie spojrzysz w oczy z tak dużą głębią, że wywoła to w tobie krępację.

Nie wiem co mam sądzić na ten temat.. Nawet w chwili zwątpienia, masz dobry kontakt, rozmawiasz jak gdyby nigdy nic, próbując zaleczyć tym wewnętrzny rozpieprz, tłumacząc sobie, że jest dobrze. Nie patrząc na to co Cię czeka. Szczerze, życie jest tak powalone, że coraz częściej się zastanawiam dlaczego nie jestem kotem. Może brzmi to komicznie, ale tak kotem. Beztroskim. Nie wiem jak radzę sobie z tym wszystkim, mimo, że mam jakieś wsparcie ale i tak czuję się samotna. Związki, rozstania, miłość, uczucia itp. to dla mnie ciężki i chory temat. Czeka Cię zmiana na inne życie, milion myśli na sekundę i wielki znak zapytania co dalej. Samotność? NIE WIEM. Nie dopuszczam tego do Siebie, bo jest to zbyt radykalne i tak popierdolone, że aż już mi się nie chce. Nowa droga, nowe życie, ale czy właściwe? Tkwią we mnie dwie wielkie emocje, obojętność i uczucie. Jest to tak duże, że nie potrafię sobie odpowiedzieć. Młotkiem nie najebie sobie rozumu i nie podejmę decyzji. Kocham go, ale moja obojętność jest tak wielka, że nie potrafię mu tego powiedzieć. Powiedzieć w tym momencie kiedy trzeba. Zwyczajnie przytulić, całować i po prostu mieć to w garści, na całe życie. W dupie mieć co się obecnie dzieje i żyć chwilą.
Rozpieprza mnie wszystko tak bardzo, że nie mogę przebywać w jego towarzystwie. Patrząc na niego uśmiecham się, chcę go kochać do upadłego, ale pieprzona obojętność i ambicja Ci nie pozwala. Ściskając tę osobę pozwalasz sobie na chore gdybania, co by było gdybym był/a sam/a, zastanawiając się czy serio jesteś szczęśliwy. Zezwalasz na to, aby obumarło w Tobie coś, co później stworzy lepszego lub gorszego Ciebie.
 Ja od teraz, idąc samemu przez życie, chcę dać samej sobie szansę. I szczerze, w dupie to mam co sądzą inni. Inni nie będą mną, nie dadzą mi na chleb, nie dadzą miłości. Nie dadzą nic. Tylko zbędne pierdolenie co masz zrobić. Może w głębi serca będę tego bardzo żałować. Ale chcę sprawdzić, czy moje uczucie jest prawdziwe. Teraz moje życie wypełni pewien smutek, rozpacz, tęsknota. Ale wszystko jest po coś. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Mam tylko jedną prośbę. Nie poddawaj się Daria i walcz o to czego pragniesz. Wylewając tonę łez, ale walcz. Radząc sobie z pieprzonymi uczuciami. Jeśli nie potrafisz, spróbuj. Spróbuj i się poznaj.

Zdjęcie Unsplash.com

ZOBACZ TAKŻE

0 komentarze